O mnie

Moje zdjęcie
jestem młodą, zwariowaną dziewczyną :D kocham śpiewać, tańczyć, grać na gitarze, moje hobby? mecze siatkówki i zakupy,! ♥

środa, 16 stycznia 2013

Pięć!


Weszłam do swojego pokoju. Poczułam zapach zapiekanki. Cholera, jeszcze przez tego idiotę spalę obiad, przemknęło mi przed myśl. Szybko poszłam do kuchni i wyjęłam zapiekankę. Poczułam na sobie czyjś wzrok. Odwróciłam się, w drzwiach stał Bartek. Starałam się do niego uśmiechnąć, ale jakoś mi to nie wyszło.
-Co się stało? – Zapytał. Kurde, skąd on mnie tak dobrze zna? Spytałam samą siebie.
-Później pogadamy – Odpowiedziałam cicho i zaczęłam nakładać zapiekankę na talerze. – Zanoś to do pokoju. – Poleciłam Bartkowi, kiedy nałożyłam już trzy duże porcje i małą dla siebie. Wzięłam widelce i poszłam za nim. Weszłam do salonu z przyczepionym sztucznym uśmiechem. Miałam nadzieję, że Zbyszek się nie połapie, że coś ze mną nie tak.
-Smacznego – Powiedziałam siadając koło Bartka. Zaczęłam jeść, ale jakoś odeszła mi ochota. Słuchałam rozmowy siatkarzy o późniejszym treningu, ale jakoś się nie odzywałam.
-Ej mała, co jest? Nic nie zjadłaś. Źle się czujesz? – Zapytał Zbyszek przypatrując się mi dokładnie.
-Nie, nic mi nie jest – Uśmiechnęłam się lekko. – Może po prostu jestem trochę zmęczona. Zbyszek wstał i podał mi swoją dłoń. Spojrzałam na niego pytająco.
-Chodź, biorę Cię na spacer – Uśmiechnął się czule.
-Zbysiu… Nie chce mi się… - Spojrzałam na niego i zatrzepotałam rzęsami.
-Nie gadaj tyle, idziemy. Chcesz się przebrać, czy tak idziesz? – Spojrzał na mnie zadziornie i niebezpiecznie szybko się zbliżał.
-15 minut! – Krzyknęłam i uciekłam do pokoju. Przebrałam się w to żeby było mi wygodnie na treningu, włosy spięłam w koczek, podmalowałam oko. Wyszłam z pokoju a tam stał Zbyszek ze swoją torbą treningową.
-Gotowa? – Uśmiechnął się do mnie podając Bartkowi swoją torbę.
-Tak – Uśmiechnęłam się. Zauważyłam, że Michał zniknął, ale jakoś tym się nie przejmowałam.
-To idziemy. Bartek weźmie moją torbę, a my pójdziemy od razu na halę. – Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i dałam Bartkowi buziaka w policzek. Wyszliśmy z mieszkania. Szybko dotarliśmy do pobliskiego parku. Starałam się nie myśleć o incydencie z Michałem o przy Zbyszku udawało mi się to w 100%!
Śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak małe dzieci. Na końcu poszliśmy na lody. Zbyszek nie wziął, bo jak to ujął, Nawrocki by mu jesień średniowiecza zrobił jakby się dowiedział. Mi za to kupił wielkie owocowe lody.
-Jak dziecko – Uśmiechnął się do mnie, kiedy ubrudziłam się na buzi lodami. Delikatnie starł palcem loda i dał mi buziaka.
-Tatoo… - Spojrzał na mnie jak na kosmitkę. – chcę na barana! – Zaczęłam się śmiać, ale Bartman był bardzo chętny. Szybko wskoczyłam mu na plecy i oplotłam nogami w biodrach. Podobało mi się oglądanie świata z takiej wysokości. Ci siatkarze to fajnie mają. Po chwili dotarliśmy na halę. Zbyszek poszedł do szatni, a ja zaczęłam wyciągać kosz z piłkami ze schowka. Zaraz na treningu pojawił się Nawrocki. Po nim na hale zaczęli wchodzić siatkarze Skry. Odnalazłam wzrokiem Bartka i mu pomachałam. Uśmiechnął się. Trening minął szybko jako że trener nie chciał ich męczyć przed jutrzejszym meczem z Jastrzębskim Węglem – byłym klubem Zbyszka i Michała. W domu byliśmy ok. 21. Szybko poszłam się wykąpać a Kurek zrobił kolację. Kiedy weszłam do kuchni nakładał jajecznicę na talerze. Usiadłam do stołu a on od razu zaczął swoje przesłuchanie.
-Co się dziś stało?
Opowiedziałam mu całą historię. Był nieźle wkurzony. Poszłam do swojego pokoju, wyjęłam telefon i napisałam do Zbyszka : Dobranoc, słodkich snów:*.
Po chwili przyszła odpowiedź : Jeśli mi się przyśnisz, to będą słodkie. Dobranoc :*
Z uśmiechem na ustach oddałam się w ramiona Morfeusza.

 ***

-Mała, wstawaj. – Poczułam jak ktoś mą potrząsa. Leniwie otworzyłam oczy i się przeciągnęłam. Spojrzałam na Bartka stojącego nade mną i się uśmiechnęłam.
-Czemu mnie budzisz? – Spytałam z udawanym oburzeniem.
-Bo jest już 13. A o 17 jest mecz. A o 15.30 musimy być na hali. A ja zrobiłem obiad. A Ty zanim się ogarniesz to minie godzina. Ale Ty zajebiście wyglądasz. – Wyszczerzył się na co ja wybuchłam śmiechem.
-hahahaha Kurek kocham Cię! – Śmiałam się a on mnie jeszcze bardziej łaskotał.
-Dość! Bo nie zdążymy. - Uśmiechnęłam się kiedy mnie puścił. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam zęby. O resztę będę się martwić potem. Poszłam do kuchni, gdzie na stole stała moja kochana pomidorówka. Podziękowałam Bartkowi i zabraliśmy się za jedzenie. Przez tego idiotę zakrztusiłam się kilka razy. Po skończonej zupie, poszłam do siebie. Ubrałam to. Poszłam do łazienki, wyprostowałam włosy, pomalowałam się delikatnie. Zerknęłam na swój telefon. Ale jak to 15.15? Cholera, już ta godzina? Umm, 15.15, ktoś o mnie myśli. Zaśmiałam się sama z siebie, ale nagle przyszedł sms. Od kogo? Tak, tak, od Zbyszka. Uśmiechnęłam się do siebie czytając: Mam dla Ciebie prezent. Podejdź po naszej rozgrzewce pod szatnię. Uśmiechnęłam się. Co on kombinuje? Zaczęłam zbierać swoje rzeczy do torebki. Wyszłam z pokoju. Bartek już ubierał buty. Uczyniłam to samo i już po chwili jechaliśmy na halę. Weszliśmy tylnym wejściem. Poszłam do prezesa odebrać jakieś papiery. Później miałam się wziąć za ich uzupełnianie. Koło 16 na hali pojawili się Jastrzębianie. Wyszłam z gabinetu Piechockiego i udałam się do Nawrockiego. Miałam mu przekazać papiery do podpisania. Usiadłam na ławce i patrzyłam jak hala się zapełnia. Uśmiechnęłam się kiedy machał mi Michał Łasko, dobry kolega Krzyśka. Odmachałam mu. Drużyny właśnie zeszły do szatni. Mój telefon zawibrował. Sms: Za 10 minut. Ale on jest głupi. Co on to odwala. Po kilku minutach wszyscy zaczęli wychodzić na hale. Uznałam, że już mogę iść. Stanęłam przed drzwiami szatni, które się otworzyły i wyszedł z niej Bartek. Dałam mu buziaka na szczęście.
-Wejdź do szatni. Ktoś na Ciebie czeka – Uśmiechnął się i dał mi buziaka w czoło. Weszłam do szatni a tam stał Zbyszek. Podeszłam do niego.
-Mam coś dla Ciebie. – Uśmiechnął się wyciągając zza pleców koszulkę Skry ze swoim nazwiskiem i Jego ukochaną „9”. Uśmiechnęłam się szeroko.
-To dla mnie? Mogę założyć?
-Musisz maleńka – Uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie. Pomógł założyć mi koszulkę i wyszliśmy z szatni. Zbyszek poszedł do rozgrzewających się kolegów a ja usiadłam obok fizjoterapeutów i lekarzy.
-Fajna koszulka – Wyszczerzył się do mnie Maciek.
-Wiem, bo moja! – Zaśmiałam się.
-Chyba raczej Twojego chłopaka! – Dźgnął mnie w bok.
-Spadaj! – Odwróciłam się od niego i udałam focha. Zaraz oboje wybuchliśmy śmiechem. Mecz jak szybko się rozpoczął, tak szybko się skończył. Moje Skrzaty wygrały gładko 3:0. W czasie meczu usłyszałam od samego Nawrockiego, że to chyba ja tak na nich działam. Cóż, może coś w tym było, bo Bartman popisywał się wspaniałymi atakami, serwami. Zawsze kiedy szedł na zagrywkę, patrzył na mnie. Jakby to mi ją dedykował. Uśmiechnęłam się, kiedy to właśnie jego wybrali MVP. Podszedł do mnie i oddał swoją statuetkę.
-Dla Ciebie.
-Głuptas.
-Idę się przebrać, nie uciekaj.
-Nawet bym nie próbowała.
Po meczu, Zbyszek zabrał mnie na pyszną pizze. Razem świętowaliśmy nasz pierwszy sukces w Skrze. Po miłym wieczorze przeszliśmy się spacerkiem po Bełchatowie. Usiedliśmy w parku. Było już grubo po 22. Zbyszek zarzucił mi na plecy swoją klubową bluzę. Siedzieliśmy w ciszy, która nam wcale nie przeszkadzała. Było wspaniale. Do domu dotarliśmy koło północy. Jak zwykle nie mogliśmy się rozstać. Kiedy już byłam w łóżku, myślałam o Zbyszku. Świetnie mi z nim było. Mimo, że nie byliśmy parą, czułam, że to może być ten jedyny. Z taką myślą zasnęłam.



***



Poniedziałek, dla każdego jest najgorszym dniem, a ja jakoś chętnie wstawałam. Wzięłam prysznic, ubrałam się, poszłam zjeść kanapkę. Wzięłam torebkę i już maszerowałam na halę. Chłopcy mięli trening o 7.30 więc szłam sama. Dzień minął mi szybko, na hali nie było dużo roboty, więc po 15 byłam już w domu. Kurek akurat wychodził na trening. Ja zaczęłam gotować moje popisowe spaghetti. Po treningu Bartek przyszedł z sąsiadami. Zjedliśmy w miłej atmosferze. Później obejrzeliśmy film. Podczas oglądania chyba zasnęłam, bo jak się obudziłam leżałam już u siebie w łóżku a obok mnie nie kto inny jak Zbyszek. Uśmiechnęłam się.
-Która godzina? – Spojrzał na swój zegarek.
-21.03. – Uśmiechnął się do mnie.
-Muszę się spakować! – Zapiszczałam, aż Bartman się skrzywił. Zaczęłam rzucać na łóżko ubrania które miałam wziąć. Wśród nich była także bielizna, co Zbyszek skomentował tylko wielkim uśmiechem. Spakowałam wszystko do torby, po czym wzięłam laptopa i położyłam się koło Zbyszka. Zaczęłam szukać biletu na jutro. Na szczęście znalazłam połączenie z Bełchatowa do Rzeszowa. Na dworcu miałam być o 9. Zbyszek oczywiście zaoferował mi podwiezienie. Dałam mu swojego laptopa, a sama poszłam pod prysznic. Wróciłam ubrana jedynie w bokserkę i krótkie spodenki co wyraźnie spodobało się Zbyszkowi. Położyłam się obok niego, pod kołdrą i rozmawialiśmy. Tak po prostu, na wszystkie tematy, aż zasnęłam.

***

Obudziłam się już po 7. Chłopaki byli na siłowni, więc spokojnie się przyszykowałam. Zjadłam śniadanie, ubrałam się, pomalowałam. Spakowałam do torebki telefon, ładowarkę, słuchawki, jakieś batoniki, których w naszym domu było pełno. Wrzuciłam kosmetyczkę do torby i już czekałam na Zbyszka, który stawił się u nas z Bartkiem o 8.30. Pożegnałam się z moim przyszywanym braciszkiem i zeszłam do Zbyszkowego samochodu. Pojechaliśmy na dworzec, kupiłam bilet i czekaliśmy na ławeczce na mój autobus. Pożegnałam się ze Zbyszkiem delikatnym pocałunkiem. Obiecał, że jutro po mnie przyjedzie. Wsiadłam do autobusu, a on nadal stał i mi machał. Uśmiechnęłam się. Odjechaliśmy. Droga minęła mi szybko. Izka odebrała mnie z dworca. Naszym tuleniom nie było końca. Pojechałyśmy do jej mieszkania i cały dzień przegadałyśmy. Wieczorem, przy lampce wina, opowiedziałam jej wszystko, co wydarzyło się w moim życiu po zdradzie Tomka. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłyśmy.

***

-Cholera, Izka nie zdążymy. – Krzyczałam biegając po całym mieszkaniu.
-Spoko maleńka – Zaśmiała się Izka a ja razem za nią. Było już troche po 9 a o 10.30 zaczynały się obrony. Bez śniadania, ubrana w to i lekko podmalowana byłam już gotowa. Izka również. Podjechałyśmy pod uczelnie. Napisałam do Zbyszka, że będę po wszystkim koło 14. Dałam mu dokładny adres uczelni. Przywitałyśmy się z resztą osób. Jak się okazało, byłyśmy dopiero pod numerkami 17 i 19. Czyli mamy ponad godzinę czasu. Poszłyśmy do sklepu zaopatrzyć się w drożdżówki i Pepsi. Usiadłyśmy na ławce przed uczelnią i rozkoszowałyśmy się słoneczkiem.
-Jedziesz dziś ze mną do Bełka. – Powiedziałam zajadając się drożdżówką.
-Że co, proszę? – Spojrzałam na minę zdziwionej Izki i roześmiałam się.
-Dziewczyno, mamy wakacje! – Uśmiechnęłam się. – Jak zdamy to jedziesz do mieszkania, pakujesz się. A ja tu poczekam na Zbyszka i przyjedziemy po Ciebie.
-Boże, Lena i te jej pomysły.
-Poznasz Kurka. – Uśmiechnęłam się na widok jej uśmiechniętej twarzy.
-Chyba mnie przekonałaś! – Wybuchłyśmy śmiechem. Weszłyśmy na uczelnie, bowiem niedługo już miała być nasza kolej. Jako, że nikogo nie oblali jeszcze, miałam nadzieję, że i mnie to nie spotka. Siedziałyśmy na korytarzu rozmawiając.
-Lena Ignaczak! – Usłyszałam i wstałam z miejsca. Weszłam do Sali i usiadłam na krzesełku przed komisją. Przedstawiłam im swoją pracę dotyczącą aktywnego uprawiania sportów, zahaczając o mój ulubiony temat, czyli siatkówkę. Nie wiem jak długo mówiłam, ale gdy skończyłam komisja uśmiechała się. Uśmiechnęłam się również i ja.
-Brawo Pani Leno. Piąteczka. – Usłyszałam do mojego rektora. Uśmiechnęłam się a wychodząc z Sali usłyszałam jeszcze: Niesamowita, prawda?
Na korytarzu nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
-Izabelo Maj, mam piąteczke! – Krzyknęłam ze śmiechem w głosie. Przytuliłam się do Izki i odebrałam gratulacje. Po chwili rozległo się głośne: Izabela Maj. Dałam jej buziaka na szczęście a sama usiadłam na ławce. Wyjęłam telefon i napisałam do Zbyszka: Zdałam! Będę czekała przed uczelnią na ławeczce. Tęsknię ; *** .
Po kilkunastu minutach z Sali wypadła roześmiana Izka.
-Zdałam, zdałam, zdałam! – Krzyknęła rzucając mi się na szyję.
-To teraz nie masz wyjścia, jedziesz do Bełchatowa. – Uśmiechnęłam się i dałam jej buziaka. Iza pojechała do mieszkania a ja wyszłam i usiadłam na ławeczce. Spojrzałam na telefon. Była 14.15. Był również sms od Zbyszka : pięć minut i jestem. Gratulacje ; *.
Po chwili ktoś położył mi ręce na oczy. Uśmiechnęłam się. Delikatnie całował moją szyję. Po chwili poczułam zapach jego perfum. To nie są perfumy Zbyszka! Szybko odwróciłam się i zobaczyłam…


~*~ 

Macie kochane. Przepraszam, że tak długo, ale choroba nie wybiera. 
Przepraszam za wszystkie błędy,.
Jeszcze jedno pytanie.
wolicie żebym to niedługo skończyła czy chcecie długą historię?

pozdrawiam, lovely ;*** 

24 komentarze:

  1. Długą!!!! ;)
    Zapraszam do mnie : recenzowniamimi.blogspot.com

    P.S. Tylko jedna prośba... POSTARAJ SIĘ PISAĆ CZĘŚCIEJ, PLEASE???
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, lepiej długą historię, a częściej dodawaną >nwm czy zrozumiałaś< :)
    / obserwuje, bo uwielbiam siatkówkę. liczę na rewanż :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie długą. Jestem ciekawa kto to był? Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długą, bardzo fajnie się je czyta :D
    Lubisz trzymac nas w niepewności:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak najdłuższą :P Nie mogę się doczekać, kto to był z Leną pod uczelnią... Dodawaj szósteczkę jak najprędzej!
    Zapraszam - http://www.szarepaski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Siatkówka!
    Fajnie piszesz
    blogzakreconejnastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog : D
    Naprawdę bardzo fajnie piszesz i to strasznie wciąga ; D
    Będe tu często wpadać i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa co będzie dalej ;)
    hmm.. świetne! c;
    pozdrawiam ;>

    http://ewaa-farnaa-ef.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę świetny blog, masz talent! ;)
    Obserwuję i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    http://siempre-en-el-camp-nou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. ~ Ciekawie piszesz. ;>
    Będę tutaj zaglądać regularnie, bo jestem ciekawa co będzie dalej. ; )
    Super blog. :3
    POZDRAWIAM .__.

    Obserwuję i liczę na rewanż.
    + http://destinationcannotfool.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój blog jest bardzo ciekawy już na wstępie po prostu jest zrobiony z pomysłem ciekawie wszystko przemyślane. Cóż mogę dodać czekam na więcej Pozdrawiam

    http://mateuszkantor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pojawił się jedenasty rozdział na when-the-sun-goes-downstairs.blogspot.com, serdecznie zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny blog ;)
    I rozdział też ;)
    Przeczytałam tylko ten jeden ale zaczynam od początku ;)
    ps. Zapraszam do mnie + obserwuje ;)

    www.kaja-story.blogspot.com

    Zachęcam też do brania udziału w moim konkursie ;) Wszystko dokładnie opisane jest w zakładce"Konkursy" ;)

    Pozdrawiam Kaja

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie piszesz. Ciekawie się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hej:) świetny rodział, zresztą jak zawykle*.*
    oczywiście że ma to być długa historia, ale zeby też nie powstała moda na sukces.xd Pozdrawiam i czekam na nexta<3

    U mnie pojawił się nowy rozdział!
    http://hello-in-my-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Super rozdział :) Dodałam się do obserwatorów i liczę na rewanż ♥ http://ananaseq.blogspot.com/ Będziesz zawsze mile widziana! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialne *___*
    Czekam na następny!
    zapraszam do mnie
    http://onedirection-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny jak każdy ! :)
    Zapraszam w wolnej chwili. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pojawiła się trzecia część opowiadania na greens-art-handmade.blogspot.com, serdecznie zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super :D

    Zapraszam na mój blog http://love-and-devotion.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  21. To było urocze z ta statuetką :D No ale z koszulka też! Jak zwykle rozdział genialny :D I oczekuje na kolejny ;d
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://male-jest-wredne.blogspot.com/ ----> Zapraszam na 11 rozdział :D

      Usuń
  22. Przyznam sie że nie chciałam skomentować póki nie przeczytałam wszystkiego i wciągnęlo mnie i będe czytać dalej ;)
    www.inspirato.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń